Mamo, Tato, nie wpadnij w pułapkę! Przeczytaj i bądź ŚWIADOMY dla dobra Twojego dziecka!

Dodano 7.5.2019

Fascynuje Cię chłonny umysł Twojego dziecka? Chcesz, żeby ten wspaniały intelekt rozwijał się każdego dnia, dlatego starasz się intuicyjnie wybierać to, co najlepsze. I często wpadasz w pułapkę. Z czystej nieświadomości.

 

autor: Zuzanna Jastrzębska-Krajewska

 

Wiem, wiem, chcecie natychmiast wiedzieć, jaka to pułapka. Zdaję sobie sprawę, że część z Was nie uwierzy od razu. Ale zanim pochopnie postanowicie twierdzić, że pułapka nie istnieje, przeczytajcie do końca. To nie jest krytyka dla krytyki, to fakty, a z faktami się nie dyskutuje :)

 

Mowa o kartach pracy i zeszytach z zadaniami dla dzieci. Od razu mówię, nie jest to zło piekielne, ale PUŁAPKA. Świadomy rodzic powinien wiedzieć, że zbyt duża ilość takich książeczek może mieć realny, negatywny wpływ na rozwój dziecka, na jego kreatywność, wyobraźnię. Na to, jak będzie radziło sobie z nabywaniem wiadomości i umiejętności w szkole. To do sedna!

Pułapka 1

Przede wszystkim z przemysłem kart pracy jest bardzo podobnie jak z przemysłem farmaceutycznym: weź tabletkę na włosy, wypij syrop na apetyt, później na wzdęcia, a na koniec zapij takim na zaparcia. Co chwila wymyślane są nowe specyfiki z innej fabryki. I dokładnie tak samo jest z tymi książeczkami z zadaniami - karty pracy też tworzy się na każdy obszar rozwoju dzieci! Część książeczek zaleca się już dla DWULATKÓW! To jakiś totalny obłęd! Kojarzycie na pewno takie zadania dla przedszkolaka na dopasowywanie kształtów poprzez połączenie. PUŁAPKA - to abstrakcja większą niż język chiński dla dorosłego. Nie daj sobie wmówić, że takie zadania wpłyną na rozwój inteligencji Twojego dziecka, podobnie, jak syropek nie sprawi, że dziecko będzie zawsze zdrowe. Serio, nie ma co! Naprawdę, ewolucja nie poszła jeszcze tak daleko, żeby dziecko rozumiało sens tego, co robi poprzez rysowanie kreski łączącej. Dziecko w wieku przedszkolnym musi MANIPULOWAĆ PRZEDMIOTEM, czyli dotykać go w wersji przestrzennej!

 

Karta pracy -  owszem - może dziecko zaintrygować, ale jednak naprawdę niewiele nauczy takiego przedszkolaka, ponieważ, jak ustalił Piaget, a inni wybitni ciągle się na niego powołują, mimo, że to tak stare ustalenia, to dziecko do 7-8 roku życia musi doświadczać namacalnie, żeby jego umysł rozumiał i wynosił z tych doświadczeń wnioski, które budują wiedzę i umiejętności!

Tak więc nie ma opcji, że dzieci, które włożymy w SCHEMAT kart pracy będą budowały fundament rzetelnej wiedzy.

Pułapka 2

Ponadto tyle się mówi o produkowaniu KORPOLUDKÓW. No cóż… kupując karty pracy, czy zeszycików z zadaniami: tu wklej, tam dorysuj, tu połącz, tu dokończ, sami WPYCHAMY dzieci w sidła. Każemy im robić zadania pod klucz, bo już w wieku przedszkolnym chodzą po narysowanych liniach! Karty pracy nie rozwijają dziecięcej kreatywności, wyobraźni. Nie ma się, co łudzić.

Pułapka 3

Karty pracy nie są  często recenzowane. To znaczy, że może je napisać każdy. I z szacunkiem do tego, że dorośli wiedzą, ile to jest 2+2, to nie znają się na metodyce uczenia dzieci. Nawiążę znowu do lekarstw. Wyobraźcie sobie, że koncerny postanowiły, że będą zatrudniały teraz studentów farmacji i ci studenci w ramach swoich badań do prac magisterskich będą sobie eksperymentować. Ale nie poinformują Was o tym w aptece. Po prostu dadzą Wam produkt, który może wywołać bardzo złe skutki uboczne, może zagrozić życiu i zdrowiu Waszych dzieci. No to właśnie tak jest z tymi zeszycikami. Ponieważ to ŻYŁA ZŁOTA, to produkowane są na potęgę. Zatrudnia się do tego ludzi, którzy są TANI, a nie DOBRZY. To naprawdę ogromna różnica! Nikt tego nie sprawdza, tylko puszcza się do druku, serio, wiem z bardzo dobrych źródeł. Nawet największe i szanowane wydawnictwa od edukacji w tym kraju tak robią. Skandal, ale cóż… biznes, jest biznes. W związku z tym, że nikt tych zadań nie sprawdza, to nie są one dostosowane do możliwości i potrzeb edukacyjnych dzieci, jednak sprawiają ogromne wrażenie, że są dobre. Bo dają poczucie, że dziecko wykonuje coś genialnego, bo wygląda jak zadanie szkolne, a szkolne, to już coś! No ale cóż… jeśli dziecko przytwierdzisz do stolika z tymi zeszytami, to przykro mi, ale robisz mu krzywdę. Ok, może sobie rozwiązywać to powiedzmy 15-20 minut dziennie, ale poza tym przedszkolak ma DOŚWIADCZAĆ NAMACALNIE, podkreślam. To jedyna rozsądna droga, mimo, że wiąże się z większym bałaganem, zaangażowaniem dorosłego itd.

Pułapka 4

Pytanie do Was: Cóż takiego edukacyjnego jest w zadaniu: naklej naklejkę w wyznaczone miejsce? Nie będę rozwijać tego punktu. Karty pracy są fajnym rozwiązaniem na długą podróż pociągiem, na wyciszenie dziecka, kiedy już wpadnie w takie wielkie pobudzenie… Dzieci uwielbiają naklejać naklejki. W takich sytuacjach książeczki z zadaniami dla przedszkolaków są super, bo jakoś te dzieci trzeba utrzymać w jednym miejscu.

Jednak szczerze? Rozwojowo dzieci nie są w stanie wysiedzieć na jednym miejscu więcej niż 20-30 minut. I właśnie dlatego, jeśli próbujesz w codziennych sytuacjach na dłużej utrzymać je w takiej pozycji każdego dnia, to blokujesz rozwój Twojego malucha.

Pułapka 5

Daj temu dziecku spokój … daj mu czas zanim wsadzą go do ławki i każą rozwiązywać zadania w formie pisemnej. Daj mu czas, nie bądź dzbanem :)

 

Zuzanna
Jastrzębska-Krajewska

zuzanna@jastrzebska-krajewska.pl