Motywacja wewnętrzna dziecka

Dodano 26.9.2018

Zastanawialiście się, jak to jest, że jedni mają wystarczająco dużo samozaparcia, żeby osiągać swoje cele, a innym wystarcza siły jedynie na zapisanie listy postanowień noworocznych?

Słowo, które definiuje to, co nas napędza to MOTYWACJA. Niektórzy z nas są nią wypełnieni od stóp do głów i jeszcze mogą obdarować znajomych, a inni mają jej tylko troszeczkę. (prawie) każdy jakąś ma. To pewne, bo ta motywacja każe nam wstać rano, ubrać się, iść do pracy, zjeść. Ale motywacja może mieć dwa wymiary. Być zewnętrzna i wewnętrzna. Jeśli chodzimy do pracy, tylko dlatego, że dostajemy za nią pieniądze, jemy byle co, tylko po to, żeby przeżyć, itd. to jest to na pewno motywacja zewnętrzna. Motywacja wewnętrzna daje nam na przykład siłę, zebrać się w sobie i codziennie ćwiczyć z Chodakowską lub Lewandowską. Motywacja wewnętrzna daje nam możliwość osiągania niezwykłych, dalekosiężnych celów. Takich, które początkowo wydają się zbyt odległe, wręcz nierealne. Z pewnością do motywacji wewnętrznej potrzebnych jest wiele składowych: odpowiedni moment w życiu, jakieś wydarzenie, które ma na nas wielki wpływ, spotkanie na swojej drodze odpowiednich ludzi, do tego marzenia i sprzyjająca aura. Ale i tak musimy odnaleźć w sobie to coś, co pozwoli nam dojść do wymarzonego celu, a może nawet i o krok dalej!

 

Kilka słów o motywacji wewnętrznej

Motywacja wewnętrzna jest czymś, co również kształtuje się w nas w dzieciństwie. Duże znaczenie odgrywa w niej osobowość i charakter dziecka. Ale kawał roboty może zrobić dorosły - rodzic!

Motywacja wewnętrzna nie rodzi się w dziecku, kiedy za każdym razem dostaje materialną nagrodę w postaci kolejnych klocków, naklejki, a nawet małej czekoladki. To jest przyzwyczajanie dziecka do posiadania motywacji zewnętrznej… Takiej przysłowiowej oślej marchewki. Jasne, metody coś za coś są w wychowaniu i edukacji czasem niezbędne. Ważne, żeby nie stały się codziennością.

 

Motywacja wewnętrzna - jak ją wspomagać u dziecka

Postanowiłam podzielić się z Wami wiedzą, jak zasiewać w dziecku motywację do pokonywania trudności (np. Tych edukacyjnych), jak wzbudzić w nim potrzebę samorozwoju, siłę do kolejnych wyzwań.

Zacznijmy od początku. Co czujecie, kiedy uda się Wam osiągnąć cel? Taki… wiecie.. na który długo pracowaliście, musieliście mieć jakieś wyrzeczenia w związku z nim? Czujecie satysfakcję, radość, macie tyle energii, że moglibyście zasilić elektrownię! Zgadza się? I to uczucie jest takie przyjemne… Tak przyjemne, że napędza Was do pokonania kolejnych gór, dojść do innych celów. Na pewno mam rację, przeżywałam taki stan w życiu. Ten stan jest stanem błogości! Jest on wspólny dla wszystkich ludzi. I właśnie o ten stan chodzi. Chodzi o to, żeby dziecko mogło poczuć tę przyjemność w samym środeczku swojego małego ciałka. Przyjemność z tego, że coś osiągnęło. Jednak, żeby dziecko do tego doprowadzić, dorosły musi wiele sytuacji zaaranżować, odegrać, jak aktor.

W skrócie. Jeśli widzicie, że dziecko ma opór z jakimiś zadaniami, nie starcza mu motywacji, powiniście się w taką sytuację zaangażować. Być przy ich wykonaniu. Dziecko ma nadzieję, że wykonacie zadanie za nie, wyręczycie je. Ale tego nie możecie dziecka nauczyć.  I teraz odgrywacie scenkę. Wykonujecie czynność, tak, jakby to było zadanie właśnie dla Was  i jednocześnie chwalicie samych siebie, tak aż do przerysowania: „Och, jaka jestem zdolna, jaka jestem mądra, jaka jestem wspaniała, że to wykonałam! Udało mi się! Braaaaawooooo, Brawo (tu podaję swoje imię) Zuzia, jeeeeeest!!!!” I jednocześnie pokazujecie dziecku zachwyt, wielką radość i przyjemność, tak jakbyście osiągnęli swój wielki cel. Tak przez kilka sekund pokazujecie, nie przez 5 godzin :) Dziecko ma szansę obserwować Was i SPOŁECZNIE UCZYĆ SIĘ, że po wykonaniu nawet nieprzyjemnej poczatkowo, żmudnej czynności, następuje wielkie WOW! Dziecko chce przeżywać taki sam stan euforii, więc za kilka chwil, być może przy którymś powtórzeniu - samo zacznie wykonywać czynność, właśnie po to, żeby zobaczyć, jak to jest mieć taką radość z osiągniętego celu.

Polecam to bardziej niż straszenie, że jak się nie będziesz uczył, to wylądujesz na kasie w biedrze. Albo etykietowanie: nawet głupek by to zrobił… Albo: jak zrobisz, to Ci kupię grę, k której marzyłeś.

Zapłata za obowiązki

Niektórzy rodzice praktykują wypłatę za wykonanie codziennych, domowych obowiązków. Jestem temu przeciwna. Dlaczego? Bo to, co trzeba zrobić w domu jest zwykłą czynnością każdego domownika. Mi - jako mamie i gospodarzowi domu - nikt nie płaci za to, że odkurzę, czy wstawię pranie. Moje dzieci nie dostają nagrody ani zapłaty za to, że posprzątają swoje pokoje (każdy na miarę swojego wieku) albo za to, że wyniosą śmieci, wstawią zmywarkę. To się nazywa ogarnianie swojej przestrzeni, dom to nasza wspólna przestrzeń, wspólne obowiązki. To nie jest praca. Dzieciom należy się kieszonkowe w takiej wysokości, w jakiej rodzice uznają to za słuszne, jednak nie należy się płacenie za odkurzenie wspólnego dywanu albo pomoc przy wnoszeniu zakupów do domu. Pamiętajcie, że jeśli jako rodzice przyzwyczaicie dzieci do nagród za wykonanie obowiązków, utrudniacie im ogarnianie rzeczywistości w przyszłości. Bo kto im zapłaci za wstawianie prania, jak będą mieli swoje rodziny? A nawyk w ich głowach pozostanie…

Zastanawiacie się, jak docenić swoje dziecko za to, że wykonuje domowe obowiązki? Powiedzieć: dziękuję, dzięki temu, że dzisiaj odkurzyłeś, mogę odpocząć po pracy, za chwilę zrobię kolację i będziemy mogli usiąść do niej wspólnie. A w czasie tej kolacji powinien być moment bez telefonów, taki dla wszystkich. Ale to już temat na inny post. Nagrodą dla dziecka powinien być wspólny czas z rodzicem, przytulenie! Pamiętajcie, że jeśli Wy dziękujecie, pokazujecie, że za uprane skarpetki dziecko powinny powiedzieć: dziękuję. Okazanie wdzięczności jest ważne. Okazanie wdzięczności pokazuje nam wszystkim, że jesteśmy sobie potrzebni. Że razem jest łatwiej.

Koniec

Serio, postarajcie się o motywację wewnętrzną Waszych dzieci. Wspierajcie, bo wsparcie przy osiąganiu celów ma wielkie znacznie, ale nie wyręczajcie, nie przekupujcie. To daje efekt tylko na chwileczkę. A trening wewnętrznej motywacji przyda się na całe życie.

 

Zuzanna
Jastrzębska-Krajewska

zuzanna@jastrzebska-krajewska.pl